przemoc po rozstaniu

przemoc po rozstaniu

Postautor: ivona-r » 22 mar 2015, 1:32

Witam. pisze tu , ponieważ nie wiem już jak mam sobie poradzić ze swoją sytuacja... Jestem obywatelka Ukrainy, mieszkam w Polsce od 4 i pół roku. Jak tylko przyjechałam do Polski, odrazu poznałam swojego męża ( wtedy jeszcze chłopaka), który był bardzo miły, opiekunczy, bylam w nim bardzo zakochana. Po kilku miesiącach znajomości dowiedziałam się że jestem w ciąży, a pierwszym ostrzegawczym sygnałem dla mnie było to, że mój wtedy jeszcze ukochany, pierwsze słowa które powiedział to były "i co, będziesz usuwać dziecko". Potem oczywiście przepraszał za to, ale bardzo bal się powiedzieć swojej matce ze jestem w ciąży, tak naprawdę to dopiero w 6 miesiącu ciąży powiedział, dopiero przed ślubem. Juz w ciąży były chwile kiedy chciałam odejść, ale cały czas mi mówił ze jestem nikim, że nic nie jestem warta w tym kraju, że jestem tutaj smieciem, i że jeśli odejdę, to zgnije pod mostem. Po urodzeniu dziecka było jeszcze gorzej. Zaczął mnie bić, nawet kiedy bił mnie w obecności swojej matki ( która całe życie bietze psychotropy), jego matka spokojnie patrzyła na to, i nawet nie reagowała, jedynie mówiła "synuś, nie brudz rąk o to śmiecie". Zabierali mi dziecko, zamykali się w pokojuz dzieckiem, i mówili że zabiorą mi dziecko, bo jest ich, a mnie wyrzuca na ulicę. Cały czas się bałam. Raz wezwalam policję, ale policja jedynie spisała protokół, gdzie teściowa klamala bezczelnie ze ja sobie wymyśliłam ze on mnie bił, bo jestem zaklamana, a mąż płakał w obecności policiantow ze nigdy by nic takiego nie zrobił, chociaż byłam cała posiniaczona. Policianci jedynie przyjechali I pojechali, a po tym wezwaniu policji dopiro zaczęło się piekło, które trwało przez 3 lata. Bo cały czas się czepiał, cały czas bił, nigdzie tego nie zgłaszałam bo się bałam, i po interwencji policji opisanej wcześniej już poprostu wiedziałam że to niema sensu. Zapomniałam dodać że mąż nałogowo pali marichuane, i robi nielegalne interesy. Bałam się tego I bałam się gdzie kolwiek to zgłosić, bo mówił ze zabije mnie. Kiedyś jak powiedziałam ze mam dosyć tego, bo nie chce żeby on tym się zajmował bo jest to zagrażające mojemu dziecku, ponieważ jak ktoś to zgłosi, jeśli ktoś się dowie o tym na policji, to zabiorą nam dziecko, życia bez którego nie wyobrażam. To wtedy zabrał mi telefon, tablet, wzzystko dzięki czemu mogła bym skontaktować się z kim kolwiek, zamknął dzwi kluczem którego nie miałam żeby je otworzyć, i bił mnie. Aż z nosa bardzo mocno poleciała krew, wtedy przestał. Ale kiedy mówiłam ze jutro już Napewno zglosze wszystko i pójdę na aubdukcje, to wziął maczete, i siedział z ta maczeta cała noc nade mną, kiedy ja spałam razem z dzieckiem, i kazał mi pożegnać się z dzieckiem, bo jak tylko zamknę oczy to mnie zarznie, przyszykowywal sobie foliowe worki, do których niby to miał pakować mnie jak porabie, sznurki, rozkladal duża folie w wannie, gdzie towszystko planował robić. Nie spałam, bałam się, a on cały czas jak w chorrorze szeptal "juz nie żyjesz kurwo" i się śmiał strasznym śmiechem, aż wkoncu zasnął nad ranem. Następnego dnia mówił ze jeśli pójdę na policje, to tym razem dokonczy sprawę. Znowu nigdzie nie poszłam. Wyprowadzilam się z dzieckiem do osobnego pokoju, i od tego momentu nie by.o między nami żadnego zbliżenia, przez co był jeszcze bardzo wściekły, ale we mnie w środku nastąpił jakiś przełomowy moment, nie mogłam jeść, nie mogłam spać, i nastąpił dzień, kiedy z ostatnich sił zebralam się, i bez względu na to co za chwile nastąpi, powiadzialam ze chce odejść i się rozwieść. Oczywiście próbował naprawić sytuacje, chociaż wszystko jedno wybuchal agresja, i obwinial ze to prze ze mnie. Nastąpił ten dzień, kiedy się wyprowadzilam razem z 3-letnia córeczka, która już nie dopuszczala ojca do siebie, i mówiła ze się boi taty. Przed wyprowadska złożyłam pozew o rozwód. Nie chce od niego alimentów, ponieważ stać mnie na to żeby dać dziecku wszystko potrzebne. Pozew za zgodą dwóch stron, bez żadnego ograniczenia władzy i t.d. Juz od kilku miesięcy mieszkamy w osobnym mieszkaniu. Myślałam że teraz już z górki. Odrazu po przeprowadce poznałam człowieka, z którym na daną chwile spotykamy się, oczywiście nie wprowadzam człowieka w życie dziecka, ponieważ jest na to za wcześniej. Człowiek ten również nie jest obywatelem Polski. Kochan go, a on mnie. Ten człowiek "podniósł mnie z kolan " pod względem psychicznym, chce poznać moje dziecko, chce żebyśmy w przyszłości zostali rodzina. O tym dowiedział się mój jeszcze "mąż", ponieważ rozprawę mamy dopiero za 3 dni, i teraz cały czas grozi ze zabije go, zabije mnie, i że to dzięki mnie dziecko wyląduje w domu dziecka. Nagrywam rozmowy, w których grozi ze zabije nas, dostaje smsy z grozbami. Człowiek z którym obecnie jestem, kilka dni temu pojechał do swojego kraju w odwiedziny do ridzicow, ale za 2 tygodnie wróci. I ja boje się, że ten psychopata faktycznie zabije go, bo twierdzi zarąbie go maczeta, że nie pozwoli żeby jakiś "brudas" zbliżył się do jego dziecka, i że moje życie już się skończyło, że ostatnia ridzina która była w moim życiu to był on, i codziennie grozi, a za chwilę jest milutki i mówi że chciał by, żebym dała szanse na naprawę związku, co dla mnie jest niemożliwe, bo nienawudze juz go największą w świecie nienawiścią, i nie pozwolę żeby moje dziecko wychowywalo się w takiej rodzinie. Jeśli chodzi o relacje z dzieckiem, dziecko teraz chce spędzać czas tez z ojcem, i on zabiera ją do sirbie na 3 dni w tygodniu, dziecko wraca szczęśliwe i mówi że tatę teraz tez kocha. Wiem ze opiekuje się nią dobrze kiedy jest u niego, wiem ze wobec córki czasami jest nawet nadopiekunczy. Boje się, i nie wiem co mam zrobić żeby uniknąć tragedji....ponieważ nie mogę żyć w strachu juz więcej, nie mogę się pozbyć tego psychopaty. Kiedy opowiedzialam o tym obecnemu partnerowi, to powiedział ze skoro on chce, to ten stanie w obronie mnie i mohego dziecka, nawet jeśli będzie musial zapłacić życiem za to. I wiem ze tak by było. Jestem załamana... Nie wiem co mam zrobić, chce wylacznie spokoju, i więcej nic... Mam nadzieje ze ktoś będzie w stanie podpowiedzieć coś, ponieważ dłużej nie wytrzymam....
ivona-r
Przyglądam się
 
Posty: 1
Rejestracja: 22 mar 2015, 1:17

Re: przemoc po rozstaniu

Postautor: heather » 22 mar 2015, 22:38

witaj. nie wiem czy pomogę ale bardzo bym chciala. weszlam na to forum szukajac pomocy, ale Twoj problem bardzo mnie poruszyl. Zastanawiam sie czy nie byłoby dobrym rozwiazaniem postawienie warunku ze jesli nie pojdzie na jakies leczenie to on nigdy nie zobaczy dziecka bo wyjedziesz. bylaby taka mozliwosc? piszesz ze jego mama bierze leki i widac po nim ze on tez powinien. wiadomo ze myslisz o dobru dziecka i chcialabys zeby znalo ojca, ale czy on nie nastawia Twojej corki przeciwko Tobie? pomysl co bedzie jak ona dorosnie, bedzie w okresie dojrzewania moze nie bedzie sie dogadywac z ojcem, co on zrobi jak poczuje ze ja traci? bal sie ze straci Ciebie i probowal Ci wmowic ze jestes nikim potem bil.Ciesze sie ze udalo Ci sie uciec od niego i mysle ze kiedys Twoja corka zrozumiałaby dlaczego nie pozwalalas jej kontaktowac sie z ojcem.ja mialam ojca alkoholika a mama bala sie go zostawic, mowil ze sie zmieni chodzil na aa (niestety przestal) gdy ja z siostrami bylysmy na tyle duze by przekonac mame do wyprowadzki on nachodzil nas i nekal. wrocila do niego bo boi sie ze cos jej zrobi. nie slucha nas, my nie utrzymujemy z nim kontaktu chyba ze odwiedzamy mame czasem jest przymusem go zobaczyc. kiedy namowilysmy ja by go zostawila spotkal mnie i grozil nozem ze mnie zabije, gdzie nam nigdy wczesniej nic nie zrobil ale poczul ze stracil i wyszlo szydlo z worka. mialam wtedy 12 lat. a pil od zawsze,slyszalam jak zgwalcil mame jak mialam z 6 lat... nie wiedzialam co sie dzialo ale dzis wiem co to bylo. teraz ja mam problemy ze soba... mam nadzieje ze nie pozwolisz by strach wplynal na Twoja corke... nawet strach o Ciebie. teraz jest mala nie wie co on robi, ale sama mowilas ze sie go bala jak tam mieszkalyscie. jest nieobliczalny i ta nadopiekunczosc dzis moze sie przerodzic w cos groznego jutro... mam nadzieje ze uda Ci sie rozwiazac ten problem. pamietaj ze nie jestes sama. pozdrawiam i trzymam kciuki.
heather
Przyglądam się
 
Posty: 1
Rejestracja: 22 mar 2015, 22:04


Wróć do Jesteś nowy? Napisz tutaj

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron