pomocy-kim jestem?

pomocy-kim jestem?

Postautor: przeuroczy » 11 lut 2015, 11:09

Witam
Pewnie nie jestem jedynym, który nie wie jak zacząć? Mam poważne problemy ze sobą, z własną samooceną, agresją, złością. Mam wrażenie, że przegrałem swoje życie. wydaje mi się, że mogłem osiągnąć tak wiele i wszystko zmarnowałem. Odkąd pamiętam byłem strasznie bity przez swoją matkę, pasem, kablem, gdy byłem trochę starszy było to cokolwiek co leżało pod ręką. Byłem bity za wszystko. Za nie wykonanie polecenia, za zadawanie pytań, za brudne ciuchy co wg mnie w przypadku dzieciaków to rzecz normalna. Prawie codziennie słyszałem jak matka krzyczy "zabiję cię ty sku....synu, pójdę siedzieć ale będę miała spokój" i tym podobne epitety. Wydaje mi się, że byłem dobrym dzieckiem. Już jako 5 latek robiłem samodzielnie zakupy zgodnie z listą wypisaną przez matkę, sprzątałem mieszkanie oraz wykonywałem inne domowe czynności. Byłem bardzo dobrym uczniem, znacznie wyróżniającym się od innych uczniów. Później już po prostu bałem się wszystkiego, kolegów, matki, ojczyma. Gdy dostałem słabszą ocenę byłem tak przerażony, że chwytając za klamkę od drzwi do domu słyszałem kołatanie własnego serca. Później wszystko się zmieniło. Jak to się potocznie mówi wpadłem w złe towarzystwo. Przestałem się bać. Gdy miałem lat 12 uciekłem z dwoma kolegami z domu. Po trzecim dniu znalazła nas policja. Zaczęło się najgorsze. Nikomu nie pozwoliłem z siebie kpić, drwić. Biłem się z każdym o wszystko. Szybko okazało się, że jestem w tym bardzo dobry. Teraz to mnie się wszyscy bali i nikt nie odzywał się do mnie bez szacunku. Zaczął się alkohol i imprezy. To tak w skrócie. Teraz mam 35 lat. Kilka miesięcy temu odeszła ode mnie żona z dziećmi. Byłem strasznie podejrzliwy, cały czas doszukiwałem się kłamstwa i zdrady. W kłótniach używałem wulgarnych słów oraz niejednokrotnie używałem przemocy fizycznej. W końcu się stało. Zdradziła mnie choć się do tego nie przyznaje mimo dowodów. Myślę że to ja ją do tego popchnąłem. Miała mnie dość. Poszła do nowej pracy gdzie koleżanki szybko ją uświadomiły.Pojawił się ktoś kto był dla niej dobry i tyle. Zaczęła mnie strasznie traktować. Kpiła, wyszydzała. Nie mogłem tego znieść. Miałem kilka samobójczych prób, niestety bezskutecznych. Żona wiedziała o tym jednak mimo to nie spróbowała mi nawet pomóc. Organizm sam się obronił-jak zwykle. Mimo to czułem, że nic dla niej nie znaczę. Ból był jeszcze większy. Nadal we mnie tkwi.Nie wiem co robić ? Tak bardzo chciałbym móc być szczęśliwym, i czuć że inni są szczęśliwi przy mnie.Pomóżcie mi, proszę.
przeuroczy
Przyglądam się
 
Posty: 1
Rejestracja: 11 lut 2015, 11:08

Wróć do Jesteś nowy? Napisz tutaj

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron