Nie mogę odczytać zachowania mojego wykładowcy

Budowanie dobrego związku, zaufanie, bliskość, kryzysy, rozstania i zdrady, seks, szukanie drugiej połówki

Nie mogę odczytać zachowania mojego wykładowcy

Postautor: tusia89 » 20 paź 2014, 11:28

On jest starszy o 3 lata, nie ma dziewczyny, żony, dzieci. Między nami nawiązał się jakaś dziwna więź, której nie rozumiem. Już ukończyłam studia, zastanawiam się czy mogłabym zaprosić go w mailu na luźną pogawędkę przy kawie...

Otóż pewnego dnia (ledwo po kilku rozmowach np. w czasie kolokwium, już po ukończeniu z nim zajęć a jeszcze jak byłam studentką) pomasował delikatnie moje plecy, zahaczył dłonią o pośladki ścisnął za talię, przyciągał do siebie i tak trzymał mocno przy sobie w objęciu dłuższa chwilę ok. 15 min. To było w czasie rozmowy. Wiedział że to może być dla mnie ciężka rozmowa i wiem że chciał mnie wesprzeć i przy okazji pozwolił sobie na zbyt wiele.

Rozmawialiśmy ze sobą, jak się widzieliśmy to zaczepialiśmy. Moje zaczepianie to rozmowa, żeby go trochę poznać, pobyć z nim. To jedna z nielicznych niefałszywych osób na uczelni. Jego zaczepianie wyglądało inaczej. Spóźniał się na swoje zajęcia lub zatrzymywał się w drodze, żeby się popatrzeć na mnie... ciężko było poprowadzić z nim rozmowę, bo wyduszał z siebie po kilka słów.
Na początku chciałam się do niego zbliżyć. ale tylko żeby nawiązać znajomość, przyjaźń. Później to się zmieniło...

Pisaliśmy przez emaila ze sobą o sprawach uczelnianych. Nie brnęłam dalej w relację z nim. Zdarzało się, że nie odpisywał, ale zaraz łapał mnie na korytarzu i rozmawialiśmy jako tako, ale to ja zaczynałam rozmowę, gdyż jak już pisałam trudno mu było rozmawiać. Trudno mi było go wygonić w czasie rozmowy, a raczej jego "stania". Nasze rozmowy były właśnie mało poważne, luźne, ale jeszcze jakiś dystans był. Niestety ja albo i stety pisałam do niego bardzo nieformalne maile mimo że zawsze dbam o odpowiednią formę wiadomości. Po prostu czułam że mogę.

Po tym objęciu..pogubiłam się i zauroczyłam. Nie chciałam ciągnąć już tematu ani terroryzować go pytaniami czemu mnie nagle dotknął. Stałam się oschła, niemiła i się zaczęło... przytulanie z jego strony. Uwielbił wręcz sobie stykanie się z moim plecami i uciekanie bez przywitania. Nie chciałam za nim latać, nie pytałam czemu to robił.
Na dodatek wrobił mnie w jedną rzecz. Wiedział, że jest ona dla mnie pozytywna, ale wymaga ode mnie wiele wysiłku-bardzo mu zależało żebym dołączyła do jego organizacji. Co więcej był z siebie strasznie dumny.

Postanowiłam na początku mojego ostatniego roku (parę miesięcy po ukończeniu z nim zajęć) zapytać go czy jego objęcia były po przyjacielsku czy oznaczały coś więcej-nie dał mi tego dopowiedzieć. Bardzo się zdenerwował, wyparł się mówiąc że to się nie zdarzyło i powtarzał to jak mantrę i zaczął obrażać. Prosiłam go że skoro tak mówi to, aby zapomniał o całej rozmowie. Nie odpowiedział nic tylko uciekł grożąc żebym się nie zbliżała do niego bez świadków.

Minęło od tego momentu kilka miesięcy. Przez ten czas minęliśmy się pary razy. Nie odzywał się, tylko patrzył jakbym mu coś zrobiła.
Jednak po tym okresie powitałam go, uśmiechnął się i odpowiedział. W tym samym dniu znowu się we mnie wtulił. Niestety widzieli to studenci (jak i inne nasze nieformalne rozmowy, dotykanie). Parę dni później znowu się odzywał. Zagapił się nawet i stał przy mnie chwilę nic nie mówiąc. Odzywał się kiedy byli ludzie obok.

Był też moment że widziałyśmy go z koleżanką na korytarzy. Szedł w tym samym kierunku co my. Postanowiłam nie uciekać tylko iść z koleżanką do łazienki - tam gdzie zamierzałyśmy. Do łazienki wchodzi się przez korytarz na którym są uchylane drzwi i dopiero obok są drzwi od łazienki (damskiej, obok do męskiej). Kiedy koleżanka już była w łazience ja własnie byłam przy tych drzwiach od korytarza, a on zaraz za mną. Przytrzymałam mu je, ale on nie podszedł, a wręcz przeciwnie. Cofnął się kilka metrów.
Chyba...gdy jesteśmy sami, boi się że zacznę rozmowę o tym co może być między nami, czy coś takiego...

Jest jeszcze jedna rzecz. Z racji tego że jest młodym, kontaktowym i bardzo ciepłym człowiekiem studentki często przytulały się do niego, prosiły ciągle o pomoc, nawet.. o znalezienie pracy lub wstawienie się za nimi w procesie rekrutacji w jego firmie... On je ignorował, uciekał od nich, odsuwał, gdy się przytulały. Są na to "dowody" np. zdjęcia z różnych konferencji itd. Nie raz to widziałam gdy był w pobliżu na korytarzu, ale nie mogę mieć 100% pewności, bo nie chodziłam za nim. Chciałabym w końcu "wiedzieć na czym stoję"i czy w ogóle na czymś stoję... Niestety ja tez go tak zaczepiałam może nie był to flirt, ale takie na siłę zaczepianie. Nie zna tez moich uczuć, więc ma prawo myśleć że chcę coś od niego tak jak inne...

Myślę że mógł pomyśleć, że jestem następną taką studentką, ale jednocześnie chyba mi ufał, myślał, że może taka nie jestem. Takie wytłumaczenie sprawy wiele by wyjaśniało.

Nie wiem zbyt wiele o jego dziewczynach. Wiem że jedna zerwała z nim i wyjechała na studia do Australii. Niestety nie znam więcej szczegółów. W ogóle on ma opinie bardzo nieporadnego z dziewczynami... mówiąc brzydko - za "dupę wołową"(słowa wielu jego znajomych-na jego profilu, nauczycieli i studentów). Boi się że źle o nim studenci będą mówić więc wiele obiecuję i wiele obietnic spełnia.
Z tego co zauważyłam ma niskie poczcie wartości, ponieważ bardzo się wywyższa w dużym gronie, w mniejszym bardziej przyjaznym martwi się czy go lubimy i co o nim reszta roku mówi...

Myślałam że po tej rozmowie zapomnę o nim, ale nie udało mi się. Chciałabym w końcu się dowiedzieć czy może być coś dalej skoro się wtulił po tym wszystkim. Bije się z myślami czy to zaproszenie na kawę jest dobrym pomysłem. Nie wiem jak ułożyć maila, by nie bał się mnie. Głównie chcę z nim po prostu miło spędzić czas i jeżeli będzie taki moment już w swobodnej rozmowie, gdy przełamie się pierwszy stres porozmawiać o tym co dalej.Nie wiem tez z którego maila napisać. Pisałam do niego zawsze z miala który nie ma wizytówki adresata. Jestem jednak pewna że raczej mnie nie zapomniał. Tylko że to zdjęcie mu się podobało.
Nie wiem czy nie napisać z innego maila, który ma to zdjęcie ale nie wiem czy nie pomyśli, że go śledzę, bo znalazłam jego drugi "prywatny" adres emial. Nie śledziłam go. Mam ten email, gdyż naszym "wspólnym znajomym na poczcie email-jego i moim" jest mój stażodawca i zarazem były nauczyciel z pierwszych lat studiów.

Po pierwszym objęciu on się rozkręcił w dotykaniu i coraz mniej się odzywał, a ja traciłam siły na wyciąganie z niego słów do mnie. Zaczęło mnie to w jakimś momencie niezwykle denerwować a nawet przerażać. Może to widział. Nie wiem co myśleć i nie umiem sobie z tym poradzić. W każdym razie mimo wszystko trochę bardziej niż innym mi ufał Po tej rozmowie też dotykał często ale starał się jak pisałam stać przy mnie i milczeć. Nie zawsze dotykając. Jednocześnie uciekał gdy mu się wydawało że ze chcę porozmawiać.

Teraz zobaczyłam jak to wszystko źle poszło i chciałabym z nim porozmawiać. Nie mam żadnych życzeń co do tego spotkania. Wiem że będzie ciężko z nim, ale chciałabym spróbować powoli do niego dotrzeć. Już mi jest bardzo ciężko dręczy mnie jego zachowanie.

Nie wiem czemu się ze mną nie kontaktuje, skoro się uspokoił po tej kiepskiej, ale rozmowie. Czekałam aż skończy się rok akademicki, miałam nadzieję że się odezwie, ale tak się nie stało. Nie mam na to dowodów, ale mam wiele wyświetleń dziennie na jednym z portali email na którym jest właśnie mój stażodawca (mój znajomy) i on (znajomy stażodawcy). Tylko oni mieliby powód by wchodzić na mój profil. Tego jednak nie jestem w stanie określić, to tylko mój domysł.

Nie wiem też czy napisanie maila to dobry pomysł. Czy on nie będzie zdenerwowany że znowu robię pierwszy krok a nie on.. że on może być niegotowy, że całkiem mnie już wyrzuci z pamięci, że nie chcę. Mam mętlik.

Trochę rozmawialiśmy będąc sami. częściej stał za mną/z boku jak słup w milczeniu niż dotykał, a ja już miałam powoli dość bo i trochę się na początku bałam go a później już nie miałam siły się pytać czy coś ode mnie chce...-dosłownie tak mówiłam.. no trochę nie za poprawnie jak na studentkę.

Tylko mnie na uczelni dotykał, to studentki rzucały się na niego a on uciekała, odpychał lub ignorował. Nie bronie go ale m.in. prośba studentki o załatwienie pracy przy innych i nauczycielach chyba nie jest ok...

Nie wiem... może dotykał odruchowo, a później bardzo się bał tego co robił. Bał się, że na niego naskarże.. Jest bardzo zaangażowany w życie uczelni- samorząd koła naukowe itd. Inni mówią różnie na niego, bo udaje zbyt pewnego siebie, wywyższa się (bał się później tego co o nim myślimy).Nie skarżą, ale śmieją się, że nie radzi sobie ze studentkami. Ma też taki charakter że wiele mu się wybacza.

Bardzo mnie to gnębi, nie daję sobie z tym rady. Tęsknie za nim, ale bardziej jestem go ciekawa. Choć nie doszło do żadnej przyjaźni. Tęsknie za tym dotykiem, kilkoma rozmowami. Nie wiem jak z tego wybrnąć., dlatego tu napisałam. Nie chciałabym zaczynać spotkania od rozmowy o co mu chodzi, ale od poznania się. W takim tonie chciałabym napisać maila, ale i tak boje się że się przestraszy, odrzuci nawet tą zwykłą kawę. Nie wiem czemu ale bardzo mu chcę pomóc, ale mam chwile zawahania, bo nie wiem czy jest tego wart. Jednak trochę nadal mnie boli to jego traktowanie. Jest mi bardzo ciężko bo lubię działać i mieć jasne sytuacje do rozwiązania.
Pozdrawiam.
tusia89
Przyglądam się
 
Posty: 2
Rejestracja: 20 paź 2014, 11:23

Re: Nie mogę odczytać zachowania mojego wykładowcy

Postautor: tusia89 » 23 paź 2014, 10:50

Bardzo proszę o pomoc.
tusia89
Przyglądam się
 
Posty: 2
Rejestracja: 20 paź 2014, 11:23


Wróć do Związki

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron