Rozlane mleko

Budowanie dobrego związku, zaufanie, bliskość, kryzysy, rozstania i zdrady, seks, szukanie drugiej połówki

Rozlane mleko

Postautor: Janusz » 12 lis 2014, 15:49

Cześć Jak łatwo zauważyć mam na imię Janusz. Wybacz, że tak bez zapowiedzi ale bywają takie chwile, że człowiek sam ze sobą nie jest w stanie poradzić. Opiszę może z grubsza mój problem: Byłem bardzo niedobry dla Żony. Bardzo, bardzo... Ciągłe moje nie kontrolowane wybuchy złości nawet kończyły się tym, że uderzyłem... Uderzyłem moją Żonę choć w głębi serca i duszy nie jestem ani typem maczo, ani chamem. Nie chciałem z Nią rozmawiać, słuchać jej próśb, po prostu zepsułem Jej 30 lat życia. Stanęło na krawędzi - pozew o rozwód jest gotowy i to Ona z tym wystąpiła. Ale żeby nie było za prosto wszystko jak zwykle wyszło przypadkiem - zmieniła hasło swojej poczty a ja wysłałem jej plik z jakimiś danym jej potrzebnymi. Zawsze sprawdzałem czy ma te dane na poczcie bo znałem hasło ( Ona moje również zna ). A tu nagle lipa...Nie mogę się zalogować... Dowiedziałem sie, że hasło zostało zmienione celowo ( choć nigdy, przenigdy nie kontrolowałem ani maili, ani telefonu - zupełnie nic ) bo czeka na odpowiedź od adwokata ... Długie rozmowy, prośby uspokoiły sytuację. Daliśmy sobie ( to Ona dała mi czas ) na próbę poskładania tego do kupy i udowodnienia, że jeszcze nie jest za późno. Zrozumiałem swój błąd jak bardzo Ją krzywdziłem - nie chciało mi się rozmawiać, chodzić razem a kino czy teatr to była fikcja. I tak było aż do tamtego czwartku... Miałem sprawdzić numer telefonu w wykazie do rozwiązania umowy. Ha, żaden problem kliknąć, zapisać i gotowe. Ale... Przypadkiem zwróciłem uwagę na SMS Żony o godz 01:35 na jakiś obcy numer. Chwila i okazuje się, że jest tego dużo, bardzo dużo.... Rano o 6, w południe, kilka pod wieczór, w międzyczasie rozmowy po 40 minut... Kilka MMS ... Nie wytrzymałem i zapytałem co to wszystko znaczy? Na początku Żona udawała, że nie wie o co chodzi. Jednak w końcu usłyszałem " znajomy ". Znowu długie rozmowy, płacz w szczególności mój... Żona zapewnia i przysięga, że to tylko rozmowy, SMS i dwa razy obiad. Do niczego nigdy nie doszło bo jak ten NIKT zaczął nagabywać o coś więcej ( wspólny wyjazd, wspólna noc itd ) natychmiast zakończyła znajomość. Ja jej wierzę bo czego jak czego ale seksu nigdy sobie nie odmawialiśmy i zawsze, ale to zawsze ten seks był super i na kilka godzin, dni jakoś nas jednoczył. Nawet w czasie jak utrzymywała znajomość seks był, było fajnie, cudownie... Ale kurka znowu przypadek - Żona miała w telefonie dużo zdjęć, bardzo dużo i poprosiła mnie żebym jej pomógł przewalić je na komputer.... Kurde jedno zdjęcie natychmiast zauważyłem bo nie znałem tej okolicy... Na pytanie gdzie, co kiedy zostałem zbyty " nie pamiętam ". Ale z kim " nie wiem, nie pamiętam" Jest za mądra i inteligentna żeby nie wiedzieć gdzie zrobiła fotkę ani z kim... ... wspólnie usunęliśmy te zdjęcie, wspólnie usunęliśmy nr telefonu z moich kontaktów ( bo był zapisany a jakże jako NIKT ), wspólnie usunęliśmy wszystkie bilingi. Ale co ja mam zrobić jak siedzi mi to w głowie - jakieś urojone domysły, wizje. Mam normalną traumę z tym związaną - wierzę Żonie a cały czas mam obsesję, żeby mi powiedziała kto to, jak się nazywa - żeby mi opowiedziała co robili, o czym rozmawiali... Robię jej z tego powodu wymówki i docinki. Ranię Ja tym i siebie i zamiast się cieszyć sobą zaczynamy od początku jakieś żale, wymówki... Czy ja dobrze myślę, że gdyby się odważyła i powiedziała prawdę moje urojenia by się skończyły? Chyba najgorsza prawda jest lepsza niż domysły? Dziś ustaliliśmy, że jak zacznę tylko coś znowu dociekać ma się nie denerwować a kazać mi liczyć do dziesięciu, stu itd. Wiesz, że to nawet działa :-) Przepraszam, że na Ciebie trafiły moje " gorzkie żale " Musiałem komuś się wyżalić. Tak - mam 53 lata a nie mam do kogo się odezwać. W sobotę ( ostatnią ) byliśmy na randce. Było kino, kolacja, spacer i był seks z poprawką rano.
A wczoraj moja Żona się wyprowadziła.... z córką ( córka 27 lat a syn 26 lat ) sobie poszły jak mnie nie było w domu. Nie powiedziała mi co zrobiła a powiedziała mojemu koledze żeby przekazał mi " radosną wiadomość ".Całą noc przepłakałem, nie zasnąłem na sekundę. Jest mi źle, smutno. Czuję się porzucony, sponiewierany. Boję się, że zrobię coś złego.
JK
Janusz
Przyglądam się
 
Posty: 4
Rejestracja: 12 lis 2014, 15:37

Re: Rozlane mleko

Postautor: AnnaWeronika » 12 lis 2014, 20:29

Cześć Janusz.
Ja mam 30 lat. Jestem młodą osobą i nie mam takich trudnych doświadczeń jak Ty.
Mam nadzieję, że ta sytuacja się wyjaśni i wrócicie do siebie.

Może ona czuje się za bardzo kontrolowana przez Ciebie? Może warto zadbać o siebie i swoją atrakcyjność dla żony? Nie wiem jak to jest możliwe, że gdy tak dobrze jest między Wami z tego, co piszesz- ona odchodzi i zabiera ze sobą dzieci.

Jest jeszcze taka opcja, że przez Twoje złe zachowanie straciła jakieś uczucia do Ciebie i ten NIKT się nią zaopiekował i ona w nim się zakochała.

Widzę, że sprawy uczuć, miłości i przyjaźni to są bardzo trudne sprawy, bo poza tym, że my chcemy być wierni mamy nikły wpływ na to jak druga osoba postąpi.

Mam nadzieję, że mimo wszystko Ci się ułoży.

Może spróbuj uprawiać jakieś swoje hobby i znaleźć sobie kogoś z kim możesz porozmawiać ? Może to pomoże chociaż na początku.

Pozdrawiam,
Anna
Awatar użytkownika
AnnaWeronika
Rozmawiam
 
Posty: 43
Rejestracja: 07 paź 2014, 21:25

Re: Rozlane mleko

Postautor: Janusz » 13 lis 2014, 7:27

" Może ona czuje się za bardzo kontrolowana przez Ciebie? Może warto zadbać o siebie i swoją atrakcyjność dla żony?"
Staram się jak mogę - ale niestety brzuszka troszkę jest. Poza tym sprawny w 100 % ;) Jak pisałem nie mam zwyczaju inwigilować .

" Jest jeszcze taka opcja, że przez Twoje złe zachowanie straciła jakieś uczucia do Ciebie i ten NIKT się nią zaopiekował i ona w nim się zakochała."
W czasie długiej rozmowy obiecała, że nigdy do niczego nie doszło i rzadnych uczuć tam nie było i nie ma. Ot takie gadanie :evil:
Ludzie żyją ze sobą bez miłości. Poza tym sam seks mówi dużo o związkach ludzi a nasz nigdy nie był " obowiązkowy, pod kołdrą, w sobotę przy zgaszonym świetle " :mrgreen:

" Może spróbuj uprawiać jakieś swoje hobby i znaleźć sobie kogoś z kim możesz porozmawiać ? Może to pomoże chociaż na początku."
Gram 30 lat na gitarze, jestem karpiarzem ( poszukaj kto to taki ).

Pozdrawiam i dzięki za wsparcie.
JK
Janusz
Przyglądam się
 
Posty: 4
Rejestracja: 12 lis 2014, 15:37

Re: Rozlane mleko

Postautor: AnnaWeronika » 13 lis 2014, 23:31

To mam nadzieję, że żona wróci, że dojdzie do jakiejś rozmowy między Wami i wróci.

Pozdrawiam serdecznie
Awatar użytkownika
AnnaWeronika
Rozmawiam
 
Posty: 43
Rejestracja: 07 paź 2014, 21:25

Re: Rozlane mleko

Postautor: Janusz » 14 lis 2014, 14:23

"Tak szczerze mówiąc, naprawdę szczerze, to nie wyobrażam sobie bycia z kimkolwiek jeśli by mnie uderzył, więc ja osobiście nie dziwię się Twojej żonie, że odeszła."
To było bardzo, bardzo dawno. Wiem, że to nie usprawiedliwia mojego zachowania. Napisałem prawdę. Byłem, leczyłem się i jest lepiej. Nie jestem nerwowy, impulsywny. Nawet wczoraj jak rozmawiałem z Marzeną zauważyła, że zupełnie inaczej gadam niż lat temu piętnaście. Panuję nad sobą .

Staram się jak mogę - rozmawiam spokojnie, bez nerwów i złości co zauważyła jak napisałem. Pójdę jeszcze raz jeśli zajdzie taka potrzeba ale co dziwne teraz jestem bardzo spokojny o siebie i swoje emocje. A martwię się Jej stanem, które jest fatalny również. Obwinia siebie, za to, że nam czworgu zafundowała taką traumę. Pocieszam Ją, tłumaczę, że to ja byłem zły a nie Ona. Jednak ma w głowie swoją winę.
Bez urazy ale pewnie nie zaznałaś super seksu wiec akurat ta opinia jest mi obojętna, że życie to nie seks a zaufanie. Mówiąc bez ogródek ( samu chyba dorośli ludzie ) orgazmy Marzeny do udawanych nie należały bo jeśli było coś nie tak np obecność dzieci w innych pokojach bez ogródek prosiła lub dawała znak, że nic z tego nie będzie bo jednak orgazm to nie jest na pstryk ( znaczy kobiecy ) i jeśli z duszą coś nie tak, newry szarpnięte nic z tego nie będzie.. Jednak zgadzam się z tym, że zaufanie to podstawa i jakby razem je sobie nadszarpnęliśmy.
Uwierz mi, że niczego nie odwracam - to moje zachowanie doprowadziło do tego,że były telefony, SMS i jakieś spacery. Jest mi tylko po prostu z tym źle. Ja nadszarpnąłem zaufanie w inny sposób a Ona w inny. Ja jej wierzę, że do niczego nie doszło. Tego się trzymam. Bo brak zaufania do Niej zupełni załatwi nasze i tak kiepskie relacje.
Wierzę, że jeszcze będzie dobrze, że razem przez to przejdziemy obronną ręką.
Pozdrawiam JK
Janusz
Przyglądam się
 
Posty: 4
Rejestracja: 12 lis 2014, 15:37

Re: Rozlane mleko

Postautor: AnnaWeronika » 17 lis 2014, 23:28

niestety uważam, że Iza ma rację ...
Awatar użytkownika
AnnaWeronika
Rozmawiam
 
Posty: 43
Rejestracja: 07 paź 2014, 21:25


Wróć do Związki

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron