Wciąż patrzę do tyłu... jak przestać żałować i iść dalej?

Budowanie dobrego związku, zaufanie, bliskość, kryzysy, rozstania i zdrady, seks, szukanie drugiej połówki

Wciąż patrzę do tyłu... jak przestać żałować i iść dalej?

Postautor: PatrzeDoTyłu » 15 gru 2014, 13:46

Hej Kochani!
Jestem tutaj nowa... Szukam pomocy, porady, może krótka wymiana zdań z Wami pomoże mi w końcu iść do przodu, zapomnieć, przestać sobie zarzucać, przestać załować, zacząć żyć na nowo.. a więc..

Rozstaliśmy się 7 msc temu, on odszedł... Przyczyny rozstania nie znam i chyba nigdy nie poznam. Pokłóciliśmy się, ale jak to bywa w związkach (byliśmy ze sobą 2 lata), to czas kiedy ludzie się zaczynają docierać.. zaczęliśmy ze sobą mieszkać, wszystko było okej... Pokłóciliśmy się, bo znów szedł na imprezę, mi poświęcał coraz mniej czasu.. On 29 lat, ja 24, 5 lat różnicy.. Kochaliśmy się, przynajmniej tak mówił, przez pierwszy rok to czułam, potem zaczęło się czuć dziwnie. Gdy się pokłóciliśmy, wrócił z pracy po swoje rzeczy powiedział, że nic nie przekreśla, że kocha i nie umie beze mnie życ... ale wziął rzeczy i pojechał do swoich rodziców.. Przez kilka dni troche ze sobą pisaliśmy, ale raczej tylko przez portale, zero telefonów, zero smsów. Potem coraz mniej, walczyłam... pisałam, mówiłam, że kocham i że jak mam żyć bez niego. Kochałam go do granic rozsądku, do dziś kocham... chociaż minęło 7 msc, zostawil mnie z dnia na dzień, dając nadzieje, że się pogodzimy. Niestety on nie potrafił rozmawiać, ale kochałam go, kochalam jego wady, więc ot było prawdziwe, prawda? prawdziwe z mojej strony.. Walczylam o niego 3 msc... A on nic, sam nie odezwał się ani razu, nie wierzę, że to wróci, bo chyba nawet bym nie umiała... Chociaż tesknie, placze dzien w dzien, ale... Ale mam strasznie DUZE wyrzuty sumienia. Czy dobrze zrobiłam, że walczyłam? Czy powinnam mieć do siebie żal? Przeciez to on odszedl bez słowa... NIe miał kobiety, odszedł po prostu, raz napisał, ze nie umie z nikim być... Ze chyba woli sie bawic, imprezować, no i wiadomo co - zapewne się wszyscy domyślą. Jestem rozsądną osobą, ale mam do siebie pretensje, ze pozwollam mu odejsc, ze nie pojechalam do jego domu, ze nie porozmawialam w oczy, czy powinnam miec zal? Mowia, ze jak sie za kims biega, to ten ktos czuje sie lepszy i podnosi to jego zamoocene, on mial kompleksy, czesto marudził, nie znal swojej wartosci... ja przy nim tez mniej, ale gdy odszedl do dzis dzien czuje sie okropnie, nie czuje sie juz atrakcyjna, madra... 2 msc temu zalozylam firme, moje marzenie, spelniam swoja pasje, kocham to nad zycie, ale... jego dalej mi brakuje i codziennie pluje sobie w twarz, ze o niego tak bardzo walczylam.. Czy to byl blad? dowiedzialam sie, ze sie z kims spotyka, ale tylko na... sex.. tak szybko?! naprawde nic dla niego nie znaczylam, NIC?! zrobilam z siebie tylko posmiewisko, piszac do niego list, piszac do jego siostry, ktora tez przestala sie odzywac,.. Gdy o niego walczylam, mowilam sobie, ze "robie to, by wiedziec i nigdy nie zalowac, ze nie zrobilam nic - zrobilas wszystko co moglas" pomimo tych slow, ktore do siebie wypowiadalam, z biegiem czasu, zaluje coraz bardziej.. a moze jakbym nie walczyla to by wrocil? ehhh :( wiem, ze nie jest mnie wart, ale mimo tego dalej kocham, tesknie i placze... jak isc dalej?! zajac sie soba - wiem... ale jak zapomniec o tym.. Mialam urodziny, myslalam, ze chociaz stac go na zlozenie zyczen. - niestety , przeliczylam sie. Czy powinnam zlozyc mu zyczenia swiateczne? wiem, ze to dylematy NA POZIOMIE podstawowki, ale... ale co jest ze mna?! Dodam jeszcze, że jak się rozstawalismy (chociaz nie wiedzialam, ze to koniec) to plakal, czy mu zalezalo? ja juz sama nie wiem, czy te 2 lata to dla niego bylo jedno wielkie NIC? :( Przepraszam za bledy i chaotyczne pisanie, gdy o tym mowie i mysle, jest we mnie dalej pełno emocji...

pozdrawiam wszystkich i dziękuje za chociazby jedna odpowiedz! :)
PatrzeDoTyłu
Przyglądam się
 
Posty: 1
Rejestracja: 15 gru 2014, 13:34

Re: Wciąż patrzę do tyłu... jak przestać żałować i iść dalej

Postautor: Lukasz » 19 gru 2014, 14:24

Cześć, nie mam niestety żadnej dobrej rady, sam przyszedłem tu po pomoc. niemniej jednak gdy przeczytałem twój post zauwazyłem, że jesteśmy w podobnej sytuacji. zostawiła mnie dziewczyna dla której podobno dużo znaczyłem. w moim przypadku odpowiedzią może być to że jest ona DDA, tylko że ja tą wiedze posiadłem niedawno a ona nie zdaje sobie sprawy skąd biorą się jej zachowania i brak perspektyw, sam nie wiem co teraz robić, mam wrażenie, że jak jej powiem to zacznie się grzebać w swojej przeszłości a raczej słabo znosi takie rzeczy, nie umie rozmawiać i ma niską samoocene która ja starałem się jej podnosić, z drugiej strony jak jej nie powiem to nic w jej życiu się nie zmieni a widze jak się miota...ehh życie bywa trudne i niezrozumiałe.

ja nie staram się pisać, już kiedyś przerabialiśmy podobną akcję z rozstaniem i tylko gorzej się z tym czułem, teraz próbowałem porozmawiac, ale bez skutku to odpuścilem i nie piszę ani nie dzwonię choć chciałbym napisać też, że nie myślę...

pozdrawiam
Lukasz
Przyglądam się
 
Posty: 1
Rejestracja: 19 gru 2014, 11:15


Wróć do Związki

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron